Translate

wtorek, 31 maja 2016

mój mały świat

Marzę o tym, aby mieć swój gabinet. Takie moje małe miejsce na ziemi. Za tymi drzwiami znajdzie się cały mój magiczny świat. Już go widzę oczyma wyobraźni. Znajdzie się tam miejsce na wszystkie moje pasje. Wszystko znajdzie swoje miejsce. Czerwony wygodny fotel- absolutna konieczność! Idealny na chwile wytchnienia, w tych zabieganych czasach, z filiżanką ulubionej kawy lub książką. Czytać lubię, lecz nie zawsze mam czas. Aktualnie nadrabiam zaległości. 
 
Za fotelem będzie stał regał z książkami. Tych mam coraz więcej. W tej materii jestem tradycjonalistką. Oczywiście jak każdy zaglądam do Internetu. Znajduję tam wiele inspiracji. Jednakże książka, szczególnie ładnie wydana ma swój klimat.
 
Na ścianach będą wisiały moje autorskie fotografie lub ulubione puzzle. Następnie miejsce do szycia, a obok wszystkie potrzebne skarby na wyciagnięcie ręki. Każda nitka i wstążeczka mają swoje miejsce. Dodatkowo znajdą się tu wszystkie rzeczy potrzebnie do kreatywnych działań.
 
Puki co muszę się jakoś pomieścić w M2. Wszystko skrupulatnie pochowane w pudełkach i pudełeczkach. (Moje biedne szafy pękają w szwach.) Tak, żeby w razie potrzeby sprawnie się rozłożyć.
 
Przedstawiam wam moje patenty na organizację. Specjalistą w tej dziedzinie nie jestem. Jednak może się komuś przyda. Swoją drogą, trochę się tego już nazbierało. :-)
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

poniedziałek, 30 maja 2016

1000

1000 odsłon bloga - taki mały sukces. Od razu chce się pracować. Pogoda sprzyja moim robótkom. Dziś pada. Tylko dlatego jeszcze jestem w domu. Na początek na warsztat wzięłam materiał na firanki.
 
 
Rzecz jasna nie mogło zabraknąć małego pomocnika. :-)
 
 
Tymczasem w piekarniku ciacho. Przecież artysta też musi jeść :-)
 
 
Uszycie firanki to wprawdzie żaden wyczyn. Jednakże dla mnie ważne są takie "małe sukcesy". Napędzają mnie do dalszej pracy.
Na koniec wieszanie firanek. Oczywiście 2 razy. W trakcie jeszcze zmiana koncepcji.
 
 
 
To ja was zostawiam, idę dalej tworzyć :-) 

poniedziałek, 23 maja 2016

Zaległośći

Wiem, wiem. Cisza nuda, nic się nie dzieje. Ale to tylko pozory. Dzieje się jak zwykle dużo. Po długiej nieobecności, wracam z dyplomem stylisty paznokci, bogatsza o nowe doświadczenia, pełna nowej energii, pasji i inspiracji. Ostatnio głównie nadrabiam zaległości na działce. W tak zwanym międzyczasie nabieram doświadczenia w dziedzinie kosmetyki.
 
Obiecuję poprawę. W związku z powyższym odkurzyłam dziś maszynę do szycia.
Na rozgrzewkę firanka, projekt Dzień Dziecka, filcowe wytwory. To tylko kilka pozycji z mojej długiej listy.
 
Przedstawiam wam moje ostatnie zdobycze i inspiracje.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 Jeśli jesteście ciekawi co z tego wszystkiego zmajstruję, to zapraszam wkrótce na blog.